miłość

3 Posts Back Home

„Zauważalna” – opowiadanie

W dzieciństwie miałam tylko jedno wielkie marzenie. Chciałam mieć pelerynę niewidkę. W późniejszych latach to pragnienie, czy też może raczej potrzeba, rosło i rozważałam już wszystkie możliwe warianty jego spełnienia. Chodziło przecież o to, by się schować, zniknąć na jakiś czas. Rozszerzyłam zakres poszukiwań. Pomyślałam więc, że mogłabym zmieniać kolor jak kameleony w kreskówkach. Niestety ostatecznie umiałam tylko wpasować się w tłumek dzieci w mundurkach szkolnych, albo ubrać na czarno i zniknąć w pochodzie żałobników. Później mundurki przestały obowiązywać w naszej szkole, a tęczowa grupa dzieciaków nie ułatwiała mi zadania.

„Niedługo wróci” – opowiadanie

Dlaczego Tadek zdjął nasz ślubny portret ze ściany? Chodzę po domu i niczego nie mogę znaleźć. W końcu znajduję wszystkie ramy ze zdjęciami w kartonie przy drzwiach wejściowych. Zastanawia mnie dlaczego je tutaj postawił, ale już po chwili przypominam sobie jak go prosiłam by wszystkie te ramki przemalował. Farba już jakiś czas temu zaczęła się z nich sypać, aż żal było patrzeć. Uśmiecham się do siebie. Sprawił mi tym przyjemność. Patrzę teraz na to zdjęcie i przypominam sobie jaki był przystojny. Do ślubu – jako wojskowy – poszedł w mundurze. Podobnie zresztą jak mój brat Antek. Obaj wyglądali zachwycająco – wyprostowani jak struny w odświętnym umundurowaniu. Było gdzieś takie zdjęcie, na którym stoją za mną i salutują, a matowa biel sukienki kontrastuje ze zdobieniami ich stroju błyszczącymi w słońcu. Bardzo je lubię.

„Dzień ostatnich szans” Robyn Schneider – recenzja

Ciągnie mnie do książek, to fakt. Ostatnio szczególnie do takich, które długo kiełkowały w duszy autora. Z jednego małego ziarenka, jednej prostej sytuacji, czasem przez wiele lat. Biorę rozbieg czytając o historii powstawania dzieła, którego nawet jeszcze nie miałam w ręce. I rozkoszuję się. Imponuje mi trud włożony w powstanie książki, ciąg wydarzeń prowadzący do powstania tekstu, małe szczegóły mające wpływ na ostateczny jego kształt. „Dzień ostatnich szans” autorstwa Robyn Schneider był właśnie jedną z takich pozycji. Książka spodobała mi się jeszcze zanim kurier przyniósł ją pod moje drzwi. Miałam nadzieję, że się nie zawiodę bo z tymi czytelniczymi zauroczeniami to też różnie bywa. Na szczęście tym razem zaskoczyło. Książka opowiada o spotkaniu dwojga nastolatków chorych na gruźlicę, a właściwie hipergruźlicę, którą autorka wymyśliła na potrzeby powieści. Lane i Sadie przebywają w specjalnym ośrodku. Mieszkają tam i kontynuują naukę wśród innych chorych nastolatków. Są pod stałym nadzorem lekarzy i pielęgniarek…

Navigate